sobota, 7 lutego 2009

nareszcie ....

Nareszcie razem w domu, nareszcie wiosenna pogoda, nareszcie odetchnęłam z ulgą ...
W piątek Mikołajek wyszedł ze szpitala, a mi spadł kamień z serca :-) Właściwie moje dziecię zrobiło niezłą awanturkę na wyjściu, albowiem całkiem mu się tam spodobało ... ot takie przedszkole tylko z tatą i wcale nie chciało mu się wracać do domu. Jakoś to jednak przeżył, a ja wreszcie mogłam naprzytulać się do moich chłopaków :-)
A dziś tak ładnie na dworze, nie mogłam się oprzeć spacerkowi :-) Ach niech już nastanie wiosna ...
Dzisiaj ostatnia seria łazienek :-)
Może komuś się spodobają ...























Piękna ta malutka szafeczka poniżej :-)









Marzą mi się shuttersy w oknach, ale ta cena .....











No to chyba mój dzisiejszy numer 1. Tak trochę po prowansalsku ... słonecznie





Cudowna żeliwna wanna :-)























Trochę minimalistycznie, ale przytulnie ...







Zdjęcia z House to home.


czwartek, 5 lutego 2009

łazienek ciąg dalszy :-)

Dziś humor u mnie dobry. Mikołajek jutro wychodzi ze szpitala (no tak na 99%), więc w końcu będziemy razem w domku. Smutno się śpi samemu, no i ciągle mi zimno .... No, byle do jutra :-D
A na dziś ciąg dalszy inspiracji łazienkowych ...





























Zdjęcia z House to home.


poniedziałek, 2 lutego 2009

Ludzieńki szpitalne ....

Dziewczyny dziękuję Wam wszystkim za miłe słowa i życzenia zdrowia dla Mikołajka. Najwyraźniej jakieś dobre fluidy w sobie macie, bowiem moje maleństwo czuje się już dużo lepiej. I kto wie może nawet pod koniec tygodnia wyjdzie już do domku.
Początki były trudne (szczególnie dla mnie), ale jakoś udało się to przetrwać. Bułka właściwie dość szybko zaaklimatyzował się w szpitalu, znalazł sobie koleżankę w swoim wieku, przytargał pudło autek ze świetlicy i jako jedyny chłopczyk na oddziale bryluje w towarzystwie. No cóż ... uroku mu odmówić nie można, więc co się dziwić.
Ciężkim przeżyciem był dla mnie widok wenflonu w chudziutkiej rączce Mikołajka i widok jego malutkiej buźki w masce od inhalatora. Zupełnie nie wiem jak rodzice naprawdę chorych (często nieuleczalnie) dzieci to wszystko znoszą ... nie wiem czy bym miała tyle siły ...
Ale tak sobie pomyślałam, że wszystko będzie dobrze gdy zobaczyłam, że mojego synka strzegą Ludzieńki. Nad jego szpitalnym łóżeczkiem wisi obrazek uwielbianego przeze mnie Twardocha, przedstawiający Ludzieńki z balonikami, oczywiście okraszony liryczną miniaturką o marzeniach .... Niedawno pisała o nim Paulinka na swoim blogu, ale czemu ja mam nie wtrącić swoich trzech groszy ... w końcu każdy odbiera sztukę inaczej :-)
Sama uwielbiam wszystko co wyjdzie spod jego ręki, czy to słowa czy obrazy .... Jego pastele przypominają mi, że nawet w całkiem dorosłym życiu warto mieć dzieicęce marzenia ... Są takie wspaniałe i magiczne. Marionetki, choć trochę nieśmiałe i zagubione doskonale ukazują wszystkie piękne i proste uczucia, o których tak często zapominamy ...
Najbardziej lubię szafirowe, pełne gwiazd obrazy inspirowane twórczością Gałczyńskiego ....
Ale chyba każdy znajdzie coś dla siebie ...






















niedziela, 1 lutego 2009

słodycze lecą do ....

Wreszcie noc w domu ... więc i wpis na blogu, tym bardziej że obiecany. U Mikołajka już dużo lepiej, zdrowieje mi chłopaczyna, więc i mój nastrój lepszy. Dzisiaj dyżur szpitalny pełni tatuś, więc mamusia bloguje :-)
Ale do rzeczy .... a raczej do nagród ...
Szczęściarą w moim pierwszym candy zostaje ...... Kropelka.
Proszę Cię o przesłanie adresu.
Wszystkim innym dziękuję za udział i zapraszam na kolejne candy wkrótce :-)




środa, 28 stycznia 2009

łazienki

Straszne wieści dziś na mnie spadły. Z zapaleniem płuc Mikołajka jest coraz gorzej... antybiotyki nie działają zbytnio. Jutro musimy iść do szpitala :-(  Przynajmniej zrobimy wszystkie badania, ale i tak strasznie się martwię i boję ...... Ostatni raz byłam w szpitalu na porodówce i raczej obce są mi w nim wizyty. A tym bardziej z maluszkiem .....
Jestem dobrej myśli, ale trzęsę się ze strachu ...
Tak więc dziś tylko krótka zajawka tego co pokażę następnym razem :-)















Zdjęcia z House to Home.


poniedziałek, 26 stycznia 2009

jeszcze parę jadalni ....

Nienawidzę poniedziałków. Przyznaję to z czystym sumieniem i pełną świadomością. Szczerze nie znoszę też piątków. Tak więc swój tydzień sprowadzam do weekendu i tych trzech dni między poniedziałkiem a piątkiem. Pozostałe dni są dla mnie stracone. Bowiem i ja stracona dla świata :-) Zawsze mam taką górę roboty, że nie wiem od czego zacząć, że już nie wspomnę o czasie jaki mi to zajmuje. Dziś był właśnie taki przeokropny dzień. Ciągnął się bez końca, a po powrocie do domu też nie było lekko. Ktoś kto narysował pod rząd 50 autek i dźwigów, tylko i wyłącznie określony kolorem kredki; wie o czym mówię. Więc muszę Was uraczyć po raz kolejny jadalniami. Moje zbiory dyskowe są naprawdę przepastne w tym temacie. Mam nadzieję, że nie będziecie mieć mi tego za złe. Jutro jakiś świeższy temacik ;-)
Zdjęcia z House to home.



Poniżej mój dzisiejszy faworyt :-)





Zawsze marzyła mi się taka antresola ....






niedziela, 25 stycznia 2009

jadalnie .....

Jako, że dzisiaj był dzień wielkich porządków w kuchni, to inspiracje kuchenne, a raczej jadalniowe. Zawsze gdy sprzątam w kuchni to marzy mi się wielka jadalnia z wielkim stołem i wielkim oknem. Mam wrażenie, że jej brak to źródło wszelkiego rozgardiaszu w kuchni. Choć tak naprawdę to raczej mój kompletny brak organizacji. Zawsze muszę wybierać między zabawą z dzieckiem, sprzątaniem i gotowaniem, a chwilą relaksu. Zazwyczaj wybieram to pierwsze i wszystko inne kuleje. Szczególnie teraz gdy wróciłam do pracy. Nie wiem jak inni sobie z tym radzą. Dla mnie wszystkie moje obowiązki są nie do pogodzenia ..... A tak bym chciała żeby było idealnie ;-)







Poniżej prawdziwa perełka i cudeńko. Moja jadalnia ma być w podobnym stylu :-)



Choć takie wiklinowe krzesła też mi się marzą.





Nie wiem jak ja to wszystko upchnę w jednej jadalni ;-)
Dzisiejsze inspiracje z Country home.