niedziela, 15 lutego 2009

kwiatowo, walentynkowo

W tym tygodniu weekend jakoś całkowicie odciął mnie od rzeczywistości. Było tak rodzinnie i miło, no i jeszcze romantycznie .... wiadomo z jakiej okazji :-)
Jakąś wielką fanką Walentynek nigdy nie byłam. A właściwie nie jestem fanką całej tej komercyjnej otoczki wokół tego dnia. Gdy patrzę na wystawy pełne pluszowych serduszek i misiów z serduszkami to coś mi się robi. Ale nie neguję faktu, ze to całkiem miły dzień. Jeśli to, że są Walentynki ma komuś pomóc okazać uczucia innej osobie, to ok niech tak będzie ... Aczkolwiek jestem zwolenniczką zasady, ze Walentynki powinny być codziennie ;-D
Całą niedzielę napawałam się moimi prezencikami z tejże okazji.

Od mężusia:









I od synusia:









Za każdym razem, niezmiennie rozczula mnie moje dziecko, które wręcza mi kwiatka. Niezależnie czy jest to polny mak, czy prawdziwy bukiet. Mikołajek ma wtedy taką wyjątkową, cudowną minkę wyrażającą jednocześnie dumę z siebie i całą przyjemność dawania. Taka rozczulona pozostałam przez cały weekend ....
Dobrze mieć przy sobie takie cudowne osoby. Dziękuje Wam chłopaki ...